Dowcipy: O Wędkarzach Dodaj dowcip »
[1]
Dwaj wędkarze spotkali się nad jeziorem ..
Dwaj wędkarze spotkali się nad jeziorem i łowią. Jeden tam wyciąga karpia, suma, szczupaka i wiele innych a ten drugi nic.
Nagle ten drugi wędkarz się pyta :
- czemu pan tak co chwile wyciąga??
Na to drugi:
- to zależy od robaka - wkładam 500 wolt do ziemi i wychodzą 30cm rosówki-na nie właśnie łapie !!
Na drugi dzień ten drugi wędkarz próbuje naśladować radę znajomego:
Wkłada 100wolt- wyszły 10 centymetrowe,
włożył 500wolt- wyszły 30 cm,
włożył 1000 wolt .....i wyszli górnicy i mu wpieprzyli.
- Gdzie byłeś całą noc? - pyta żona.
..
- Gdzie byłeś całą noc? - pyta żona. - Na rybach.
- Złapałeś coś?
- Mam nadzieję, że nie - wzdrygnął się mąż.
Łowi rybak ryby, ale cholery nie biorą. ..
Łowi rybak ryby, ale cholery nie biorą. Siedzi tak mocząc sobie kija przez pięć godzin głodny, niewyspany i mokry, bo tu jeszcze deszcz zaczął padać i w końcu powiada: - Kur..!!! Jakbym nie wiedział, że to uspokaja nerwy, to bym to wszystko rzucił w cholerę!
- Co Pan tam wlewa do tej rzeki !?
- ..
- Co Pan tam wlewa do tej rzeki !? - Środek na pobudzenie apetytu - ryby nie chcą brać przynęty...
Dwóch facetów łowi ryby. Jednemu z nich ..
Dwóch facetów łowi ryby. Jednemu z nich biorą co chwilę, a drugi tylko moczy kije w wodzie. Ten pechowy wreszcie nie wytrzymał: - Proszę mi powiedzieć, na jaką przynętę pan łowi?
- Łapię na pastylki na syfilis - zadrwił ten drugi.
Pechowy zostawia sprzęt na brzegu i pędzi do apteki.
- Poproszę 4 opakowania pastylek na syfilis.
- A co, złapał pan? - zainteresował się życzliwie aptekarz.
- Jeszcze nie, ale znam super miejsce!
Rybak złowił złotą rybkę i jak to nie zw..
Rybak złowił złotą rybkę i jak to nie zwykle bywa rybka rzecze: -Wypuść mnie dobry człowieku a spełnię twoje jedno życzenie.
Rybak pomyślał, pomyślał i mówi:
-Chciałbym się ostro naj..ać!
I dostał robotę w "Biedronce".....
Na brzegu jeziora stoi dwóch wędkarzy. P..
Na brzegu jeziora stoi dwóch wędkarzy. Przed nimi pływający na nartach człowiek znika pod wodą. Ruszają mu na ratunek. Po chwili wyciągają topielca na brzeg. Reanimują, robią sztuczne oddychanie. - Roman - mówi nagle jeden z wędkarzy - to chyba nie ten. Nasz miał na nogach narty, a ten ma łyżwy.
Głuchy wędkarz pyta się drugiego głucheg..
Głuchy wędkarz pyta się drugiego głuchego wędkarza: -Ej, idziesz ze mną na ryby?
-Nie, bo idę na ryby.
Stary wędkarz postanowił połowić trochę ..
Stary wędkarz postanowił połowić trochę pod lodem. Wybrał się więc na zamarznięte jezioro, wyciął przerębel, zarzucił wędkę i czeka. Mija godzina, dwie, żadnego brania. Zmarzł na kość, już miał wracać do domu gdy zauważył młodego chłopaka, który wybrał stanowisko obok. Wyciął przerębel, zarzucił wędkę i wyciągnął piękną sztukę. Po kilku minutach następną, i następną... - Słuchaj, jak ty to robisz? - zapytał zaskoczony weteran - ja tu cały dzień siedzę i nic nie złapałem, a ty w kwadrans wyciągnąłeś 3 piękne sztuki.
- Uoaki ucha yc euue.
- Co powiedziałeś?
- Uoaki ucha yc euue.
- Nic nie rozumiem chłopcze, powiedz to powoli.
Chłopak zniecierpliwiony wypluł coś na rękę i powiedział:
- Robaki muszą być ciepłe...
Idzie wędkarz przez las z dwoma wiadrami..
Idzie wędkarz przez las z dwoma wiadrami pełnymi ryb, gdy nagle spotyka strażnika. - Udany połów. Mam nadzieję, że ma pan kartę wędkarza?
- Nie mam, ale to są moje rybki z akwarium.
- Rybki z akwarium?
- Wpuszczam rybki do wiaderka, idę nad jezioro, wypuszczam je, żeby sobie popływały i kiedy klasnę dwa razy, wracają do wiaderek. Strażnik nie uwierzył, więc obaj idą nad jezioro. Wędkarz wypuszcza wszystkie ryby do wody i czeka. Mija piętnaście minut i nic. Zniecierpliwiony strażnik pyta:
- No i co? Niech pan je woła!
- Kogo?
- Rybki!
- Jakie rybki?
Któregoś dnia siedziało sobie dwóch ryba..
Któregoś dnia siedziało sobie dwóch rybaków i łowili. I wiecie jak to jest: innym zawsze biorą, tylko nie nam. Tak było i tym razem. Oczywiście żaden rybak drugiemu nigdy nie zdradzi przyczyny swych powodzeń, ale spytać zawsze można. Spytał więc: - Jak pan to robi, że panu tak ryby biorą??
I ten, o dziwo powiedział mu:
- Zawsze przed wyjściem na połów daję żonie w tyłek.
Długo nie myśląc, pechowy wędkarz poprosił tamtego:
- Niech mi pan popilnuje wędkę, zaraz wrócę.
I biegiem popędził do domu. Żona akurat zmywała podłogę klęcząc na niej tyłem do drzwi. Mąż zaś wymierzył jej klapsa w wypiętą część ciała. Ona zaś na to:
- Ooo, co tak wcześnie dziś, panie listonoszu?!
[1]
